Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2015

Francja z BlaBlaCar


W Polsce korzysta się z BlaBlaCar, ale we Francji jest on już nieodłącznym elementem wielu kierowców. Warto zapoznać się z aplikacją, nawet przeboleć tłumaczenie na francuski przez translator Google, bo można na prawdę dużo oszczędzić jeżdżąc z ludźmi, którzy chętnie zabiorą dodatkowych pasażerów. Można też próbować łapać stopa, najlepiej z chociaż podstawowym francuskim, którego mi brakuje.

Podczas półtora-tygodniowego pobytu we Francji z BlaBlaCar - a właściwie Covoiturage - aż trzy razy i za każdym razem zaoszczędziłam zarówno czas, jak i pieniądze.

środa, 27 maja 2015

Francja po raz pierwszy - Marsylia

W Marsylii znalazłem się w sumie przez przypadek. Moim głównym celem był Lyon, gdzie miałem odwiedzić kolegę przebywającego tam obecnie na Erasmusie. Okazało się jednak, że najtańszym sposobem dostania się z Polski do Lyonu (pomijając promocyjne na przejazdy autobusem, które trwają ponad 24 godziny) jest lot samolotem linii Ryanair z Warszawy do Marsylii z przesiadką w Brukseli. O dziwo, lot bezpośrednio Warszawa - Marsylia kosztował znacznie więcej. 

Kiedy w końcu po ponad 10 godzinach podróży (musiałem dostać się do Warszawy na lot o 9.25, później czekałem na przesiadkę ponad 3 godziny) wysiadłem z samolotu w Marsylii, już na schodach myślałem, że wiatr mnie zdmuchnie! Było tak wietrznie, że myślałem, że zaraz mnie zwieje... Niestety to nie było jedyne "pierwsze złe" wrażenie.




Marseille Provence Airport jest oddalone od miasta o ponad 25 km, więc trzeba się do niego dostać autobusem. Po wyjściu z lotniska, na którym nie uraczyłem Wi-Fi, przyzwyczajony do norweskich klimatów, podszedłem do Pani na przystanku i kulturalne zapytałem się "Where can I find the bus station?". Pani wydawała się wyraźnie zakłopotana, że ktoś zadał jej pytanie w obcym języku. Jako odpowiedź usłyszałem "Tout droit", co po francusku oznacza "prosto". Na szczęście opanowałem PODSTAWOWE zwroty po francusku i poszedłem dalej prosto w poszukiwaniu autobusu. Po kilku minutach marszu udało mi się znaleźć autobus, kupić bilet (kwotę w euro Pani podała mi oczywiście po francusku) i dotrzeć spokojnie do centrum Marsylii. I tu zaczęło się piekło...

Po długiej podróży byłem dość głodny i chciałem dać znać bliskim, że jestem na miejscu, więc na dworcu poszedłem do McDonald's. Dokonując zamówienia przy maszynie zdążył podejść do mnie jakiś młody chłopak, który powiedział coś po francusku i wyciągnął do mnie ręce, żebym mu dał pieniądze. Powiedziałem, że nie rozumiem, a ten typ, wyciągnął jeszcze wyżej ręce, patrząc się na mnie jak na idiotę. Ale to nie wszystko, podczas tych samych 45 sekund, kiedy zamawiałem jedzenie podeszło do mnie też sporych rozmiarów ciemnoskóre dziecko, które powiedziało do mnie po angielsku, żebym kupił mu McFlaurrego. Oczywiście odmówiłem. Co innego gdyby poprosiło o bułkę, wodę, ale McFlurrego!?